XII MAŁOPOLSKI PIKNIK LOTNICZY (Polska, EPKC)



Małopolski Piknik Lotniczy odbył się już po raz dwunasty na lotnisku Rakowice – Czyżyny. Wyjątkowa impreza, znana chyba wszystkim sympatykom lotnictwa w Polsce. Wszystko przez jej niesamowity klimat. O tym, że piknik ten organizowany jest w środku miasta, wiemy od dawna, ale to co zobaczyliśmy w tym roku było czymś nowym, bowiem w pobliżu pasa i osi pokazów usytuowanych było kilkanaście wysokich dźwigów i to nie w jednym miejscu, a z wielu stron. W tym roku aura płatała nam figle. Pierwszego dnia czuliśmy się jak na patelni, aż obudziły się w nas wspomnienia z pokazów w Kecskemet, gdzie również temperatura sięgała w słońcu około 40 stopni. Niedziela była zupełnym przeciwieństwem soboty: najpierw silny wiatr przyprowadził nad lotnisko czarne chmury z deszczem i przerwał pokazy. Dopiero w godzinach popołudniowych wyszło słońce, a wiatr nieco osłabł.
Dość o miejscu i pogodzie, czas wspomnieć o tym, co działo się w powietrzu.
Zarówno w sobotę, jak i niedzielę mieliśmy przyjemność oglądać na niebie pokazy w wykonaniu Artura Kielaka na XA-41, a także stałego gościa krakowskiego pikniku, czyli Jurgisa Kairysa. Kobry i korkociągi piękne jak zawsze, ale chyba już znudziły mistrza Jurgisa, gdyż w tym roku był on przede wszystkim malarzem. Uśmiechnięte buźki i serduszka narysowane przez niego zachwyciły publiczność.
Gwiazdą tegorocznego pikniku miał być P-51 Mustang. I na pewno był miłym akcentem, ale czy gwiazdą? Śmiem wątpić, a to ze względu na krótki pokaz, daleko od publiki i na bardzo dużej wysokości.
Bardzo ładnie w sobotę zaprezentował się zespół Orlik. Wykonał sporo precyzyjnych przelotów w różnych układach. Do Krakowa przyleciały również wojskowe SW-4. Puszczyk świetnie prezentował pełnie swoich możliwości nad krakowskim niebem. Widzowie mogli podziwiać również samuraja prosto z Niemiec, Uwe Zimmermanna. Żółta Extra Uwe jest dobrze znaną maszyną w Polsce. Pokazy zaszczycili swoją obecnością również przyjaciele ze Słowacji czyli Retro Sky Team. Walki powietrzne i bombardowania to stały punkt programu tego zespołu. W Krakowie na niebie mogliśmy również podziwiać Jerzego Makulę w pięknym pokazie szybowcowym, Roberta Kowalika na Extrze, dwupłatowiec Boeing Stearman, Jak-18, RWD-5, Piper Cub czy amatorską grupę 3AT3.
Przez cały weekend na pikniku pojawiły się tysiące rodzin, mimo iż w sobotę odbywał się mecz Polska-Szwacjaria. Atrakcji nie brakowało. Na ziemi można było obejrzeć historyczne inscenizacje albo skorzystać z okazji i zwiedzić muzeum. Minusem pokazów były długie przerwy, podczas których nic się nie działo, a także pogoda, która była zmienna podczas tego weekendu. Urząd Lotnictwa Cywilnego coraz bardziej zwiększa obostrzenia na organizatorów co powoduje zmniejszenie atrakcyjności pokazów, ale poprawia ich bezpieczeństwo. Coś za coś. Piknik w Krakowie to już tradycja, impreza z klimatem i bardzo pozytywną energią, nawet jeśli miałby tam latać tylko Yak-18 to i tak przyjadę.

Kamil „Kamio” Łach