ŚWIDWIŃSKI PODWIECZOREK (Polska, EPSN)



Od zawsze poszukujemy w  fotografowaniu samolotów tego czegoś , co sprawia że nawet  u  najbardziej doświadczonego fotografa pojawia się uśmiech na twarzy, a zdjęcia nabierają blasku. Oczywiście na takie wrażenia musi się złożyć wiele czynników, z których według mnie najważniejszym  są  maszyny i warunki pogodowe oraz to, żeby tam być w odpowiednim miejscu i o odpowiedniej porze. Wbrew pozorom bardzo ciężko jest trafić, żeby wszystkie te czynniki zagrały idealnie.

Ale do rzeczy. Wyjazd, który zaplanowaliśmy na 26 kwietnia, w niczym nie zapowiadał tego wszystkiego, co miało nastąpić. Wręcz przeciwnie – im bliżej  Świdwina byliśmy, tym bardziej pogoda mówiła nam „nie!!!” Na miejscu powitały nas strugi deszczu i zaciągnięte po sam horyzont niebo. Byłem przekonany, że postoimy  pewnie pod bramą  z godzinkę i z powrotem do domu. Tym razem jednak los postanowił inaczej  i niebo zaczęło się przejaśniać.

Zaraz po wjeździe dostaliśmy informację, że za chwilę odbędzie się trening MiGa-29, którego miał pilotować por. pilot Jacek Stolarek. Samoloty z 23. Bazy stacjonowały jeszcze w Świdwinie po zakończonych ćwiczeniach Ustka 2018.

W tym momencie akcja nabrała tempa, prawie biegiem udaliśmy się na drugą stronę pasa. Pogoda w międzyczasie zdążyła  się już  zmienić i spoza chmur wyjrzało  słoneczko. W tym podeszczowym powietrzu na MiG-u tworzyły się piękne oderwania i poduchy, co wprawiło wszystkich  w szczery zachwyt. Oczywiście cały czas staraliśmy się udokumentować te nieczęsto spotykane zjawiska.

Po zakończonym treningu, gdy  już myśleliśmy że będzie chwila oddechu , na niebie pojawiły się nagle czarne punkciki, po chwili zmieniając się w dwa niemieckie Eurofightery , które przyleciały potrenować „touch & go” na naszym lotnisku. Po tym nieoczekiwanym przerywniku w powietrze wzbił się Su-22, za którego sterami zasiadł mjr pilot Dominik Łuczak. Przez cały czas warunki pogodowe sprzyjały pojawianiu się magicznych zjawisk na skrzydłach i krawędziach będącej w ciasnych zwrotach maszyny.

Po treningu odbyło się parę standardowych startów  samolotów Su-22  i MiG-29, pojedynczo i w parach. W międzyczasie dowiedzieliśmy się, że odbędą się jeszcze dwa treningi MiG-a, co niezmiernie nas uradowało ,tym bardziej że warunki pogodowe bardzo sprzyjały fotografowaniu aż do póżnego wieczora. A wieczorem, po przejsciu frontu burzowego, to co zaczęło się dziać na niebie, to już tylko na zdjęciach można zobaczyć, bo tego nie da się słowami opisać. Dało to nam możliwość wykonania przepięknych fotek  MiG-a, startującego z włączonymi dopalaczami w wieczorne niebo. I w tych przepięknych warunkach  przyrodniczo-lotniczych, o pięknym zachodzie słońca, w towarzystwie przelatującego nam co chwile nad głowami MiG-a na dopalaczach opuszczaliśmy gościnną bazę w Świdwinie.

Ryszard “Rychu” Dwojak