RAF COSFORD AIR SHOW 2018 (Wielka Brytania, EGWC)



Rok 2018 przyniósł nam 100 lecie Królewskich Sił Powietrznych i organizatorzy tegorocznego Cosford Air Show postarali się, aby nadać tej imprezie wyjątkowy charakter. Co roku do Cosford zapraszani są międzynarodowi uczestnicy jednak tym razem Brytyjczycy mieli okazję zobaczyć coś naprawdę jedynego w swoim rodzaju. Udział w pokazach potwierdziła bowiem załoga z Fulcrum Solo Display Team z 23 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim otwierając swój dynamiczny pokaz jak nigdy wcześniej. Zanim jednak do tego przejdziemy warto przyjrzeć się innym uczestnikom tych pokazów.

Teren lotniska i muzeum RAF Cosford wypełniało wiele atrakcji dla osób w każdym wieku. Od prezentacji i zabaw o charakterze lotniczym dla dzieci przez parady i koncerty grup wojskowych, po statyczne wystawy eksponatów z muzeum w Cosford jak i tych, które przyleciały lub przyjechały z całej Wielkiej Brytanii i z zagranicy. My jednak skupimy się na tym co działo się na słonecznym niebie nad hrabstwem Shropshire.

Pokazy, jak co roku rozpoczęła grupa skoczków spadochronowych RAF Falcons. Sprzyjająca pogoda pozwoliła im na zademonstrowanie całego swojego pokazu. Sokoły wyskoczyły z wysokości około 3.000m n.p.m. ze świecami dymnymi i flagą symbolizującą 100 lecie RAF’u. Po bezbłędnym wylądowaniu, grupa uroczyście przekazała specjalną pałeczkę, która w ramach obchodów RAF100 wędruje po kraju od 01.04.2018, a po zakończeniu tej uroczystości w niebo wzbiły się samoloty z grupy Great War Display Team. Avro 504K, RAF SE5a i RAF BE2c reprezentowały epokę w której zostały utworzone Królewskie Siły Powietrzne czyli 1918 rok i czasy Pierwszej Wojny Światowej. Następnie na niebie pokazała się pierwsza z gwiazd tegorocznego Cosford Air Show, czyli reprezentant Beligijskich Sił Powietrznych, Senior Captain Stephan “Vador” Darte, który w tym roku debiutuje jako F-16 Solo Display Pilot. Vador zastąpił za sterami Toma “Gizmo” De Moortel, który cieszył nasze oczy od 2015 do 2017 roku. Malowanie samolotu również się zmieniło od czego maszyna dostała swoją nową, mroczną nazwę – Dark Falcon… Naszym zdaniem Vador wyśmienicie poradził sobie z wysoko postawioną poprzeczką jaką było zaprezentowanie swoich umiejętności przed 60.000 publicznością. Kiedy głośny i bardzo dynamiczny pokaz Belga dobiegł końca w powietrzu pokazała się grupa Tiger9 Display Team na maszynach de Havilland DH82a Tiger Moth. Spokojny i powolny pokaz  tych dwupłatowców pozwolił publiczności na chwilowy odpoczynek przed czymś naprawdę wyjątkowym. Po chwili wystartował Hawker Hurricane mkI, który po kilku  minutach solowego pokazu zniknął z pola widzenia. Chwila ciszy i w oddali już widzimy charakterystyczne smugi dymu wydobywające się z dyszy polskiego MiG’a 29 pilotowanego przez Porucznika Jacka Stolarka z Fulcrum Solo Display Team. Para Hawker Hurricane i MiG 29 przelatująca w formacji nad lotniskiem wzbudziła niebywały zachwyt publiczności. Przelot ten upamiętnił poświęcenie polskich lotników, którzy w ogromnym stopniu przyczynili się do zwycięskiej obrony Wielkiej Brytanii przed Luftwaffe podczas Bitwy o Anglię. Po przelocie, Hurricane odleciał i zostawił scenę dla Porucznika Stolarka. Możliwość zobaczenia sowieckich maszyn w pokazach dynamicznych to dla Brytyjczyków nie lada gratka i coś co nie zdarza się co roku. Duża część publiczności podziwiała podniebne manewry MiG’a na stojąco i z ogromnym zachwytem. Gęste kłęby dymu i zapach nafty lotniczej niewątpliwie dodawały charakteru wyjątkowemu pokazowi reprezentanta Polski w Cosford. Po MiG’u przyszła kolej na samoloty z Drugiej Wojny Światowej i na niebie zobaczyliśmy bombowca Bristol Blenheim w kilku niskich przelotach i Spitfire PRXI pilotowanego przez Peter’a Teichmann’a, właściciela kolekcji Hangar 11. Warto przy tej okazji nadmienić, że był to ostatni pokaz w Cosford w wykonaniu Petera, który w raz z zakończeniem tego sezonu, zakończy również swoją karierę pilota pokazowego. Pasjonaci myśliwców z okresu Drugiej Wojny Światowej zapamiętają go także jako pilota Mustanga P-51D “Tall In The Saddle”. Peterowi dziękujemy za wiele lat podniebnych pokazów i życzymy samych sukcesów w przyszłości.

Wracając do Cosford Air Show 2018, po akrobacjach w wykonaniu Spitfire’a, byliśmy świadkami pokazu Boeing’a 757-2K2 Nowozelandzkich Królewskich Śił Powietrznych. Maszyna zaprezentowała kilka niskich przelotów z wysuniętym i schowanym podwoziem. Piloci z Nowej Zelandii stanowili drugą, pod względem liczby, grupę obcokrajowców po Polakach, podczas Bitwy o Anglię. Organizatorzy postanowili przywołać tą tematykę prezentując cztery jakże charakterystyczne dla tej epoki maszyny czyli Douglas Dakota III i Avro Lancaster B1 w eskorcie Spitfire’a IX i Hurricane’a IIc w formacji Trenchard. Samoloty te, należące do Battle of Britain Memorial Flight wykonały przeloty w formacji jak i dwójkami. Po pokazie BBMF do akcji znów wkroczyli Belgowie, tym razem z helikopterem A109 Belgijskich Sił Powietrznych. Zademonstrowali manewrowość i moc przeznaczonego głównie do transportu rannych i misji typu “Search and Rescue” helikoptera. Kolejnym helikopterem, który zaprezentował się po raz pierwszy nie tylko w Cosford, ale i na brytyjskich pokazach, był Bristol 171 Sycamore. Egzemplarz ten jest jedynym na świecie zachowanym w stanie latającym, a dostarczony został z Salzburga, gdzie jest trzymany w Hangarze 8 kolekcji The Flying Bulls. Po helikopterach znów przyszła pora na samoloty i nad Cosford mogliśmy zobaczyć takie okazy jak Jet Provost T5, Percival Pembroke C1 czy pilotowany przez Jon’a Higgins’a, de Havilland Canada Chipmunk T10.

Kiedy było już po 15:00 i światło słoneczne powoli stawało się delikatniejsze i bardziej przyjazne fotografom, przyszła pora na kolejny dynamiczny pokaz. Tym razem, Francuskie Siły Powietrzne – Armée de l’Air, zaprezentowały nam swój myśliwiec wielozadaniowy Dessault Rafale C, pilotowany przez Kapitana Jean-Guillaume “Marty” Martinez’a. Marty “przelatał” na Rafale ponad 1400 godzin i jest to jego drugi rok jak Rafale Solo Display Pilot. Pokazy w jego wykonaniu charakteryzują się wyjątkową dynamiką, szybkimi i ciasnymi manewrami mającymi na celu pokazanie wyjątkowych możliwości tego nowoczesnego myśliwca. Marty i tym razem nas nie zawiódł, a jego pokaz zaliczamy do najlepszych w tym roku. Kilka przelotów małych helikopterów Gazelle i czas na dumę RAF czyli znaną na całym świecie, grupę akrobacyjną Red Arrows na swoich charakterystycznych Hawk’ach T.1. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że Redsi o mały włos nie wystąpili w ósemkę jako że jeden z samolotów miał małe problemy techniczne przed pokazem i Red 1 wystąpił bez świecy dymnej. Do grupy powrócił również Squadron Leader Mike Ling, który przejął rolę Red 3, należącą do powracającego do zdrowia po Marcowej katastrofie, Porucznika Davida Stark’a. Pełny pokaz zawdzięczamy poświęceniu i ciężkiej pracy całego zespołu Red Arrows tak w powietrzu jak i na ziemi. Ich występy zawsze dostarczają wielu wrażeń tak publicznosci jak i fotografom. Tym razem nie mogło być inaczej. Perfekcyjnie i płynnie wykonane zmiany formacji, szybkie mijanki i tradycyjne serce przebite strzałą na koniec to jest to do czego przyzwyczaili nas wyśmienici piloci Red Arrows. Kiedy niebiesko-czerwono-biały dym opadł w niebo wzbiły się szkoleniowe maszyny należące do RAF’u. Tucano T1, Grob Tutor T1, Grob G120TP Perfect T1 i BAE Systems Hawk T.2s. Przedostatnią maszyną pokazów w Cosford był należący do 70-tej Eskadry RAF, Airbus A400M Atlas. RAF zaprezentował swój najnowszy samolot transportowy wykonując przelot nad pasem startowym. Cosford Air Show 2018 zakończył dynamiczny pokaz wielozadaniowego myśliwca RAF, Eurofighter Typhoon FGR4 pilotowanego przez Porucznika Jim’a Peterson’a. W ciepłym popołudniowym świetle i na niebieskim niebie, Typhoon zaprezentował się naprawdę nieźle i z ogromnym hukiem zakończył wypełnione wieloma atrakcjami i upamiętniające 100-lecie RAF pokazy RAF Cosford Airshow 2018.

Staranne przygotowania przez cały rok, zaproszenie wielu międzynarodowych załóg i słoneczna pogoda przyczyniły się do ogromnego sukcesu tej imprezy. W Cosford każdy mógł znaleźć coś dla siebie i kilka pokazów tego dnia, napewno zapisze się w pamięci niejednego sympatyka lotnictwa. My chcielibyśmy szczególnie podziękować i pogratulować występu naszego Fulcrum Solo Display Team, który w niespotykany dotąd sposób uświetnił tę imprezę. Po zakończeniu pokazów udało nam się porozmawiać z Porucznikiem Jackiem Stolarkiem. Wywiad, który z naszym pilotem przeprowadził Marek Gembka (M.G), zamieszczamy dla państwa poniżej.

M.G: Witamy serdecznie, jest z nami por. Jacek Stolarek (J.S), pilot Fulcrum Solo Display Team. Tegoroczne pokazy w Cosford są częścią obchodów 100-lecia Królewskich Sił Lotniczych (RAF). Jakie to uczucie być najbardziej wyczekiwanym punktem tak ważnych pokazów?

J.S: Witam Państwa, przede wszystkim najważniejsze dopiero przed nami czyli obchody 100-lecia Polskich Sił Powietrznych, natomiast zależało nam, żeby nasza biało czerwona szachownica z powodzeniem pojawiła się nad Angielskim niebem. Szczerze mówiąc nie zastanawiałem się co jest najbardziej wyczekiwanym punktem dla angielskiej widowni natomiast po wszystkim już ludzie przychodzili do nas dziękując ze mogliśmy przylecieć i zaznaczyć swoją obecność na angielskim niebie. Myśle, że dobrze pamiętają tamten okres, kiedy nieliczni polscy piloci tak wiele wtedy zrobili…

M.G: Swój występ zaczął Pan od honorowego przelotu z legendarnym Hawker Hurricane z czasów II Wojny Światowej. Był to hołd złożony polskim pilotom poległym w Bitwie o Anglię oraz jednym z najważniejszych momentów w całym dniu pokazów. Czy taki wspólny lot za tak znacznie wolniejszą maszyną był dla Pana wyzwaniem?

J.S: Ten przelot to przede wszystkim hołd dla naszych bohaterskich lotników, którzy walczyli heroicznie o naszą wolność dokonując ogromnej liczby niesamowitych zwycięstw. Sam przelot był więc ważniejszy niż pokaz dynamiczny MiG-a czy Hurricane’a, myślę że utrwalił w pamięci tym, którzy byli bliscy zapomnieć, że nasza biało czerwona szachownica jest nieodłączną częścią ich i naszej historii. Jeśli chodzi kwestie skali trudności dla wspólnego przelotu to Hurricane leciał dosyć szybko bo 200 KIAS więc nie stanowiło to bariery dla samolotu MiG-29 (minimalna to około 110 KIAS). Przed lotem spotkaliśmy się i dokładnie omówiliśmy sposób oraz miejsce zbiórki przed przelotem. Dave, pilot Hurricane’a profesjonalnie i z zaangażowaniem podszedł do sprawy, więc współpraca z nim była przyjemnością.

M.G: Podczas dynamicznego pokazu Mig-29 zawisł nieruchomo w powietrzu, co wywołało zdumienie i zachwyt wśród zgromadzonej publiczności. Czy były jakieś elementy, których nie mógł Pan zaprezentować podczas Cosford Air Show?

J.S: Ślizg na ogon jest jedną z moich ulubionych elementów pokazu, występuje tam chwilowy stan nieważkości. Niestety nie było możliwości przylecieć z flarami, których użycie w pewnych elementach dodatkowo potęguje efekt. Oblot strefy publiczności dookoła również musiałem przenieść na strefę pokazu ponieważ taka była specyfika tego lotniska i dodatkowo śmigłowiec zajmujący północną strefę obszaru lotniska. Wyczekiwany wspólny przelot z Hurricane’m i potem bezpieczny pokaz wysokiego wariantu to dla mnie pełna satysfakcja.

M.G: Występ Mig-29 przyciągnął tłumy Polaków z całej Wielkiej Brytanii. Czy miał Pan okazję porozmawiać z Polonią mieszkającą na Wyspach?

J.S: Owszem, miałem przyjemność spotkać i porozmawiać z wieloma rodakami, cieszyli się z naszej obecności a nam było ogromnie milo porozmawiać z nimi i moc podzielić się naszymi wrażeniami z pobytu w Cosford i przebiegu pokazów.

M.G: Po zapowiedziach Belgów i Francuzów o planowanym locie w przez system lotów na niskich wysokościach – ‘Mach Loop’ pojawiły się w mediach społecznościowych pogłoski, że nasz Mig-29 również tam się pojawi. W Pana opinii, czy zobaczymy kiedykolwiek Mig-29 w legendarnym ‘Mach Loop’ ?

J.S: Było blisko do tego miejsca niskich przelotów z lotniska Shawbury gdzie stacjonowaliśmy, natomiast jak się okazało, uzyskanie zgody do udziały w tym przedsięwzięciu jest bardziej złożone niż początkowo zakładaliśmy. Jest to realne, po uzyskaniu specjalnej zgody, której teraz w odpowiednim czasie zabrakło, ale w przyszłości jest nadzieja, że przy odpowiednio wcześniejszych jeszcze przygotowaniach, osiągniemy ten cel.

M.G: Bardzo dziękujemy za poświęcony czas. Mamy nadzieję, że na Fulcrum Solo Team zawita ponownie na Wyspy Brytyjskie.

J.S: Dziękuje w imieniu całego zespołu Fulcrum Solo Display Team za zaproszenie i mamy nadzieję przylecieć ponownie w przyszłym roku.

Z lotniczym pozdrowieniem,

por. Jacek Stolarek.

Piotr “Piotrek” Szydło