MILLEVILLE WHEELS & WINGS AIRSHOW (USA, KMIV)


Lotnisko w Millville – szczypta historii.
W roku 1941 do użytkowania zostało oddane nowo wybudowane lotnisko w tym mieście. Po przybyciu pierwszego Korpusu Powietrznego i rozbudowaniu infrastruktury w roku 1943 powstała w tym miejscu szkoła strzelecka Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych dla pilotów myśliwców. Szkoła została przydzielona do First Air Force.
First Air Force – Siły Powietrzne, gdzie ich główną rolą była obrona powietrzna kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, w tym Wysp Dziewiczych i Portoryko.  Podczas II Wojny Światowej misją Sił stało się organizowanie i szkolenie jednostek bojowych przed ich rozmieszczeniem w zagranicznych siłach powietrznych.
Treningi strzeleckie rozpoczęły się z użyciem jednomiejscowych  myśliwców Curtiss P-40 Warhawks. W późniejszej fazie szkoleń zamieniono ten myśliwiec na inny – Republic P-47 Thunderbolt.
Podczas trzyletniego funkcjonowania szkoły służyły tu tysiące żołnierzy i cywilów, a około 1500 piltów odbyło zaawansowane szkolenie. Przeszkoleni piloci zostali wysłani w lipcu i sierpniu 1943 r. do dziewiątej Armii Lotniczej w Anglii.
W roku 1945 lotnisko zostało zamknięte, większość budynków lotniska została przekształcona w mieszkania dla wielu weteranów powracających z wojny.
Dzisiaj..
W miejscu szkoły powstało muzeum Millville Army Air Field Museum (MAAFM), gdzie znajdują się eksponaty z tamtego okresu, biblioteka i centrum edukacji Henryka E. Wybla zawierające bogatą kolekcję literacką i wideo. Działalność muzeum, obejmująca między innymi organizowanie ciekawych programów dla studentów, weteranów i miłośników lotnictwa, organizuje również pokazy lotnicze i statyczne samolotów z tamtego okresu. Pokazy noszą nazwę Millville Wheels & Wings Airshow.
Millville Wheels & Wings Airshow na pewno nie są pokazami o zasięgu międzynarodowym, ale każdy entuzjasta samolotów z pierwszej i drugiej wojny światowej nie pogardzi takim widowiskiem i z pewnością się nie zawiedzie. Rodzinny nastrój, dużo zabawy i uśmiechu to coś, co tworzy nastrój jeszcze bardziej niesamowitym – ale to przecież normalne. Nie jeden z Was mógłby postawić pytanie „ale jak to normalne?”. Ano tak. Całkiem świadomie z perspektywy już kilku pokazów odbywających się w USA mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że tak jest. Opinia może subiektywna, ale na żadnym innym pokazie nie spotkałem się z takim zainteresowaniem, otwartością i miłym przyjęciem jak u Amerykanów. Bez wątpienia jako członkowie Stowarzyszenia trochę prowokujemy takie zainteresowanie, bo przeważnie pada stwierdzenie – „fajna koszulka, widzę że jesteś z Polski, gdzie można obejrzeć Wasze zdjęcia ?” I się zaczyna…
Organizatorzy pokazali widzom ponad 30 samolotów, każdy z nich odtworzony, czy też odrestaurowany z niesamowitą dokładnością, włożone serce i tysiące roboczogodzin ma swój szczęśliwy finał właśnie przy takich okazjach jak ta.
Lista eksponatów pokaźna. Wystawa stateczna pozwala nam na obcowanie z tymi pięknymi samolotami. Można dotknąć, porównać z innym egzemplarzem, zrobić selfie… B-52 Mitchell, Grumman Avenger, North American Texan w różnych wersjach czy Mustang – same perełki, które co ważne mamy także okazje oglądać w powietrzu. Zapewniam – wrażenia niesamowite.
W tym roku po za atrakcjami, które stanowią powyższe, do Millville zawitała eskadra demonstracyjna lotnictwa amerykańskiego marynarki wojennej Blue Angels. Grupa złożona z sześciu myśliwców F/A-18 Hornet… “to ekscytująca wiadomość !”… tak na wieść o potwierdzeniu uczestnictwa grupy w pokazach zareagował dyrektor muzeum David Schultz i niewątpliwie było się z czego cieszyć. W tym roku Blue Angels zaplanowali tylko jeden pokaz w tym regionie , właśnie podczas trwania Millville Wheels & Wings Airshow. Jaki był ten pokaz? Jest udokumentowany, oceńcie sami, zapraszam do obejrzenia zdjęć.

Rafał “rocco” Woliński