ŁASK… RAZ SŁOŃCE, RAZ DESZCZ (Polska, EPLK)



Wtorkowy poranek 17 maja 2016 roku. Kolejny raz mamy szczęście odbyć wizytę w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Na termometrach dziewięć stopni, wiatr zachodni – chwilami porywisty. Pogoda sama jeszcze nie wie, czym nas dziś zaskoczyć. Ciemne, pochmurne niebo z jednej strony, z drugiej ciężkie cumulusy, za którymi chowa się słońce. Nieliczna grupa „świrów” lotniczych stawiła się w punkcie zbiórki wraz z innymi miłośnikami lotnictwa przybyłymi z różnych stron naszego kraju.
O godzinie 9:15 powitała nas nasza opiekunka pani por. Joanna Motylińska – Szczych. Od razu wprowadziła wojskowy dryl – ustawiła nieco rozproszoną i rozgadaną grupę fotografów w dwuszeregu, a po sprawdzeniu obecności przedstawiła plan lotów: dwie tury po pięć maszyn.
Niektórym z obserwatorów spokojne czekanie sprawiało nieco trudu, ponieważ do naszych uszu cały czas dobiegał odgłos kołujących F-16. Sprawnie wsiedliśmy do wyznaczonych samochodów i udaliśmy się na lotnisko. W drodze przez szyby samochodów mogliśmy obserwować kołujące na pas startowy maszyny. Niektórzy już wtedy niecierpliwie wyciągali aparaty z plecaków. Z parkingu bardzo szybko udaliśmy się na wyznaczone miejsce, aby nie stracić nawet najmniejszej okazji do fotografowania startujących odrzutowców.
Z pasją robiliśmy zdjęcia. I nie przeszkadzał towarzyszący nam chwilami lekki deszcz, a nawet nieznośny wiatr, który próbował zrywać kaptury i czapki z głów oraz kołysał obiektywami, utrudniając „trafienie” jastrzębi. Po ich odlocie pojawił się samolot PZL M28 Bryza, który krążył nad nami, kilka razy startował i lądował, wykonywał nieznane nam ćwiczenia, co tym bardziej nas zaciekawiło. Później F-16 wróciły do bazy.
Pierwsza tura lotów była za nami. Pogoda w dalszym ciągu nie chciała z nami współpracować, ale ignorowaliśmy ją. Udaliśmy się na odpoczynek w kantynie. Humory nam dopisywały. W końcu w bazie lotniczej nie może być inaczej. Wiadomo!
Około godziny 14:00 przyszedł czas na drugą turę lotów. Tak jak za pierwszym razem w powietrze poszło pięć samolotów. Po ich starcie pojechaliśmy samochodami do miejsca, w którym swoją kolekcję prezentuje „Grupa Archeo Łask”. Po drodze spotkała nas miła niespodzianka.
Zatrzymaliśmy się na lotnisku w miejscu, gdzie pełnią służbę ptaki – strzegą bezpieczeństwa swoich żelaznych „kolegów”. Poznaliśmy pana Krzysztofa, który opiekuje się i trenuje tych wspaniałych myśliwych. Pod jego fachową opieką są drapieżniki: orzeł harris, orzeł przedni, jastrząb gołębiarz, sokół i sowa puchacz. Po krótkiej rozmowie z sokolnikiem i sfotografowaniu ptaków udaliśmy się na miejsce wystawy statycznej. Podziwialiśmy piękne maszyny odrestaurowane przez pasjonatów z „Grupy Archeo”. A były tam: Lim-2, Mig-21, Mig-23, Mig-
29A, PZL I-22 Iryda, PZL-130 Orlik, TS-8 Bies, TS-11 Iskra, SU-22 M4, śmigłowce Mi-2 i Mi-24 D. Ten ostatni zrobił na mnie największe wrażenie. Dodatkowo, specjalnie dla nas, miał otwartą kabinę. Mogliśmy zobaczyć, ile pracy i serca włożyli członkowie „Archeo” w odrestaurowanie każdego, nawet najmniejszego, elementu wycofanych ze służby maszyn.
Po powrocie na lotnisko obejrzeliśmy lądowanie F-16. Na finał ostatni z nich użył do hamowania spadochronu hamującego.
Pomimo kapryśnej pogody był to dla nas bardzo dobry dzień. Wzbogaciliśmy się o nowe, ciekawe kadry.
Bardzo dziękujemy naszej opiekunce i osobom pełniącym służbę w łaskiej bazie za sprawną organizację i ciekawy program naszego pobytu.

Mariusz “Maximus” Jóźwiak