BUCHAREST INTERNATIONAL AIR SHOW (Rumunia, LRBS)



Rumuńskich klimatów i gościnności miejscowych świrów lotniczych SPFL doświadcza już od pewnego czasu. Z całą pewnością dostarczył nam tej gościnności również tegoroczny BIAS. Z perspektywy niżej podpisanego, bukareszteńska kombinacja atrakcyjnej zawartości lotniczej, zmiennej pogody i zaoferowanej przez gospodarzy miejscówki, kwalifikuje BIAS na medalowe pudło w klasyfikacji tegorocznych pokazów.
Oczywiście za wszystkim stoją konkretni ludzie. Na długo przed pokazami wszelkimi informacjami służył, znany z forum SPFL, Liviu Dnistran, a na miejscu nieocenioną pomoc zaoferowała Flori Danculescu z Areoklubu Rumunii. Dość powiedzieć, że zrobiono wszystko, żeby umożliwić nam wejście do atrakcyjnych stref lotniska. W pewnym momencie, sądząc po identyfikatorach, byliśmy spotterami, performerami i organizatorami w jednym. Jest jasne, że nasi rumuńscy przyjaciele zaznają polskiej gościnności, jeżeli tylko przyjadą na pokazy do naszego kraju.
BIAS, to pokazy jednodniowe z charakterystycznym późnowieczornym show i być może najważniejszym wyróżnikiem – Lancerami na dopalaniu. W trakcie pokazów MiGi-21 kilkukrotnie wykonywały dynamiczne pokazy z charakterystycznym stukiem dopalacza i z flarami rzucanymi na bogato. Najefektowniejszy wyrzut flar w niskim przelocie nad pasem niestety nie padł naszym łupem. Cała załoga SPFL sympatycznie gawędziła, a jakże, z Jurgisem Kairysem, gdy bez zapowiedzi przykosił Lancer wyrzucając flary wprost na pas. Pozostał niedosyt, ale swobodna rozmowa z Kairysem, to również wydarzenie samo w sobie.
Rumuni pokazali to, co u nich najlepsze. Wielokrotnie, oprócz Lancerów, pojawiały się w powietrzu IAR 330, czyli licencyjne Pumy, w lokalnych konfiguracjach z uzbrojeniem i w wersji SAR. Unikalnie prezentowała się formacja Boeinga 737 linii lotniczych Tarom z zespołem akrobacyjnym Aeroklubu Rumunii na Extra 300. Egzotyczny okazał się pokaz niepozornego pakistańskiego śmigłowego górnopłata Super Mushsak. Przy okazji można wspomnieć, że na wystawie statycznej majestatycznie prezentował się pakistański Ił-78 wraz z ekstrawagancko brodatą załogą.
Klasą samą w sobie byli oczywiście Turkish Stars, którzy w siedem maszyn wykonali pokaz w dwóch slotach czasowych przed i po południu. Turkom kroku dotrzymywali Baltic Bees . Nie zabrakło także polskich akcentów. Szybowce holowane były przez poczciwe Wilgi we wściekle żółtym malowaniu.
Końcowym i najbardziej widowiskowym akordem BIAS był wieczorno-nocny Air Bandits Flight Formation, czyli wspólny pokaz zespołu Aerobatic Yakkers, wspartych przez Jurgisa Kairysa. Pokaz prezentował się pięknie, były efektowne ognie i oświetlenie samolotów. Ale było to także spore wyzwanie fotograficzne. Wysokie ISO, długie czasy naświetlania, niezbędne w złych warunkach oświetleniowych, nie służyły ostrości ujęć, ale za to pozwalały zarejestrować klimat tego wspaniałego wieczoru. Z przyjemnością fotografowało się o zmierzchu Lancera wyrzucającego flary. A ten, jak zwykle, się nie oszczędzał często lecąc na dopalaczu.
Po zakończeniu pokazów, wtajemniczeni, w tym ekipa SPFL , skorzystali z zaproszenia na party w jednym z hangarów lotniska Baneasa. Tam poprawiliśmy sobie i tak dopisujące przez cały dzień humory. Z tym większym przekonaniem rekomendujemy BIAS jako imprezę lotniczą wartą odwiedzenia w przyszłości.

Sylwester „eSKa” Kalisz