AEROFESTIVAL 2018 (Polska, EPPO)


W dniach 19-20 maja na poznańskim lotnisku Ławica miały miejsce pokazy lotnicze Poznań Air Show 2018. W tym roku zbiegły się trzy rocznice, które organizatorzy postanowili upamiętnić w programie imprezy: 100-lecie Powstania Wielkopolskiego, 100-lecie Odzyskania Niepodległości i 100-lecie Lotnictwa Wojskowego. W tym samym czasie miały miejsce również ćwiczenia NATO Tiger Meet odbywające się po raz pierwszy w Polsce w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego Poznań-Krzesiny. Dzięki temu organizatorzy Poznań Air Show mogli wzbogacić pokazy także o blok NATO Tiger Meet.
Jeszcze w piątek po wizycie na NATO Tiger Meet postanowiłam przemieścić się z Krzesin na Ławicę. Same starty i lądowania „Tygrysów” trochę mnie znużyły, a na Ławicy zapowiadały się jeszcze popołudniowe treningi samolotów przed sobotnią imprezą. To była dobra decyzja. Wraz z kolegami ulokowaliśmy się pod tzw. płotem i dzięki temu mieliśmy samoloty na wyciągnięcie ręki, gdzie robiły ciasne zakręty. W popołudniowym słońcu poszycia samolotów wyglądały przepięknie. Wszyscy jednomyślnie orzekliśmy, że najciekawiej zaprezentował się Eurofighter Typhoon Hiszpańskich Sił Powietrznych. Pilot cudownie zaprezentował swoją maszynę. Oglądaliśmy także przygotowania do pokazów francuskich Rafale (Rafale Solo Display French Navy). Z lotniska wystartował jeszcze AWACS, który w sobotę i niedzielę miał być już tylko na statyce. Boeing E-3 Sentry z wielkim „talerzem” wzbił się tuż przed nami w kierunku zachodzącego słońca. Jego mocno wypolerowany kadłub błyszczał zabójczo. To tylko niektóre z piątkowych atrakcji.
W sobotę udałam się na teren pokazów. Planowałam robić zdjęcia z przygotowanej specjalnie dla fotografów trybuny, ale jej lokalizacja nie przypadła mi do gustu. Dzień zapowiadał się upalnie, a odległość trybuny od centrum pokazów wydała mi się zbyt odległa. Obawiałam się dużego falowania powietrza. W fotografii to bardzo niekorzystne zjawisko. Postanowiłam wmieszać się w tłum i robić zdjęcia spod barierek. Za plecami rozstawiały się stoiska z pamiątkami, gastronomiczne, a także strefy, w których można było spotkać pilotów uczestniczących w pokazach.
Rozpoczęły się przyloty. Jako jedni z pierwszych pojawili się „Żelaźni”, którzy „zaparkowali” tuż przede mną. Pokazy w powietrzu rozpoczęła defilada eskadr wojskowych, które przybyły do Polski w ramach szkolenia NATO Tiger Meet. Część „Tygrysów” udała się na statykę, gdzie pięknie prezentowała swoje kocie malowania. Stanął tam też AWACS, który podobno był najbardziej oblegany. Ciekawscy mogli zwiedzić jego wnętrze.
Nad naszymi głowami pojawili się skoczkowie spadochronowi (grupa SkyMagic S3 WAT) z ogromnymi polskimi flagami.
„Żelaźni” natomiast poza wspaniałym dynamicznym pokazem „wymalowali” na niebie symbol Polski Walczącej.
Z kolei grupa 3AT3 Formation Flying Team wystąpiła z AN-2 z Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła. O ile 3AT3 nie dawały nigdy dynamicznych pokazów ze względu na typ maszyn i inne ich przeznaczenie niż akrobacyjne, o tyle w połączeniu z „Antkiem” stworzyli cudowny Team. Wielki dostojny biały dwupłat, a za nim podążające krok w krok białe maluchy. To było dobre połączenie. Brawo dla pomysłodawcy.
Poza solowym występem Artura Kielaka mogliśmy oglądać duet XA-41 oraz YAK-3U.
Pokazy zaszczycił również swoją obecnością ciekawy samolot CAC-13 Boomerang. Myśliwce tej serii były produkowane w Australii w czasach II wojny światowej.
W bloku Nato Tiger Meet mogliśmy zobaczyć m.in.: Saab 105 (Austrian Air Force), JAS39 Gripen (Czech Air Force), Eurofighter Typhoon (Spanish Air Force), Desault Rafale (French Air Force), Mi-24 (Czech Air Force) w malowaniu z „Obcego”. Było głośno i drapieżnie.
W kolejnym bloku widzieliśmy PZL TS-11 Iskra, czeskiego MiG-15UTI, oraz ze swym charakterystycznym dźwiękiem Supermarine Spitfire z Wielkiej Brytanii.
Natomiast na Extra 330LC dała rewelacyjny solowy pokaz Agata Nykaza. To młoda pilotka z Grupy Akrobacyjnej „Żelazny”, która wyraźnie depcze po piętach swoim starszym kolegom akrobatom. Z wielką przyjemnością i zaciekawieniem będę śledziła jej kolejne poczynania.
Bardzo miłym dla oka zaskoczeniem była grupa AUTO-GYRO „57-my” TEAM. To dwaj piloci, którzy pasjonują się wiatrakowcami. Zazwyczaj tego typu maszyny nie są doceniane na pokazach lotniczych, a tu wielkie zaskoczenie. Panowie z wielką gracją demonstrowali urok wiatrakowców. Zamaszyste ewolucje z bogatym „zadymieniem” wyglądały na niebie bardzo malowniczo.
Następny dzień dla urozmaicenia kadrów spędziłam po przeciwnej stronie lotniska, gdzie światełko było bardziej sprzyjające zdjęciom. W większym gronie członków SPFL, w cieniu drzew panowała miła piknikowa atmosfera. Był grill, kiełbaski oraz pyry z gzikiem (jak na poznańskie klimaty przystało). Były także „lekcje” języka polskiego dla obcokrajowców, których w Poznaniu było sporo z racji międzynarodowego charakteru imprezy oraz NATO Tiger Meet. Jednym słowem było wesoło. Lotniczy program imprezy nie był identyczny z sobotnim, ale pod względem zdjęciowym było równie ciekawie. W niedzielę udało się sfotografować czeską grupę Pterodactyl Flight w symulacji bitwy powietrznej. Grupa lata m.in. na takich replikach samolotów jak: Piper Cub L-4H, Fokker E-III, S.E,5a, Sopwith 11 Strutter oraz Fokker D-VII. Za sterami jednego z nich zasiada Radka Máchová.
Podsumowując imprezę nie mogę nie wspomnieć o zapadającym w pamięci pokazie Francuskich Rafale z ich niesamowitą mijanką, wspaniale prezentującym się hiszpańskim Typhoon-ie, Naszym MiG-u 29-tym, czy F-16 (Tiger Demo Team Poland), który wyrzucił flary tuż nad nami.
Zmęczona palącym słońcem cierpliwie dotrwałam do końca imprezy, by na koniec jeszcze zobaczyć odlatujące ze statyki „Tygrysy”. Jeden po drugim startowały z rykiem. Każdy w niepowtarzalnym tygrysim malowaniu. To był niezapomniany widok.
Nie sposób wymienić tu wszystkich podniebnych atrakcji. To były bardzo bogate pokazy.

Sylwia „Sila” Zieja