11. DOBOVY LETECKY DEN MLADA BOLESLAV (Czechy, LKMB)



Letecky den w Mlada Boleslav to to co tygryski lubią najbardziej. Skondensowana, jednodniowa impreza, w sam raz na szaloną eskapadę bez zbędnych ceregieli w stylu hotel, walizki, wieloetapowa podróż i cała reszta skomplikowanej logistyki pokazowej. W Mladej liczyło się tylko lotnictwo i dosłownie bezpośredni z nim kontakt. Tylko tygrysków zabrakło… Weekend okazał się bogaty w konkurencyjne imprezy lotnicze z holenderskim Luchtmachtdagen na czele.
A tymczasem, jak to na tego typu jednodniowych imprezach bywa, jest szansa że organizatorzy wytoczą dosłownie wszystko co mają pod ręką. Nie ma tutaj wyrachowania, że a nuż kolejnego dnia będzie lepsza pogoda i czas na poprawki jest. Nie, na jednodniówkach obowiązuje zasada wóz albo przewóz. Mając do dyspozycji 4 godziny pokazów prezentujemy się w całej okazałości i bez taryfy ulgowej, albo ponosimy spektakularną klęskę. Czechom udało się wszystko wyśmienicie pomimo ołowianych chmur zwiastujących załamanie pogody.
Czeskie imprezy lotnicze słyną z lotniczego luzu i piknikowego charakteru. Nie inaczej było w Mlada Boleslav. Impreza nie jest szczególnie znana. Nie było tłoku, a godziny przedpołudniowe wykorzystano na loty widokowe i przyloty niektórych uczestników. Trawiaste aeroklubowe lotnisko umożliwiało rzecz szczególną, a mianowicie oprócz możliwości ustawienia się wzdłuż pasa można było udać się na oba jego końce i biwakować z atrakcyjnym widokiem wprost na startujące i lądujące maszyny. Pomimo, że końcówki pasa nie należały do biletowanego terenu pokazów obsługa nie reagowała nerwowo i nie utrudniała sporej grupie gapiów piknikowania właśnie w tych miejscach. To cenna uwaga dla poszukujących ciekawych ujęć samolotów od czoła. Do wykorzystania już podczas następnej edycji za dwa lata.
W powietrzu działo się sporo. Program skondensowano w godzinach od 13tej do 17tej pokazując spory przekrój czeskiej i światowej historycznej techniki lotniczej z elementami nowoczesności. Pomimo kameralnego charakteru imprezy sporo zamieszania i hałasu wprowadziły dwusilnikowe B-25 Mitchell, Lockheed Electra i Beechcraft. Historyczne maszyny myśliwskie reprezentowały Mustang, Spitfire i Jak-3. Zabrakło niestety anonsowanego wcześniej P-40 Kittyhawk, a byłoby to pierwsze spotkanie niżej podpisanego z tą maszyną.
Modne ostatnio rekonstrukcje historyczne wprowadzono tym razem na wyższy poziom prezentując w powietrzu dynamiczne starcie dużych modeli maszyn z I wojny św., które nie tylko symulowały walkę kołową ale i bombardowanie ze zrzutem bomb włącznie. Ciekawie prezentował się przelot pary MiG-15 UTI z P-51 Mustang, a jedna z rekonstrukcji wykorzystywała zestawienie Polikarpowa Po-2 ze Storchem. Obie maszyny przedstawiano jako prawdziwe muły robocze wojny, może mało efektowne ale niezbędne.
W podsumowaniu należy podkreślić, że kilkudniowe imprezy dają zwykle szanse na powtórzenie ujęć i jest to ich ewidentna zaleta. Z kolei jednodniówki, takie jak Letecky Den w Mlada Boleslav, to skoncentrowana fotolotnicza przygoda i sporo szans na niespodziewane i przez to niestandardowe ujęcie.

Sylwester „eSKa” Kalisz