ŚWIDWIŃSKI PODWIECZOREK


Ten wyjazd nie zapowiadał się dobrze, czym było bliżej bazy tym pogoda robiła się coraz gorsza. Po przyjeździe na miejsce powitały nas strugi deszczu i zaciągnięte niebo. I co, poddać się i wracać do domu? Nie! My do końca wierzyliśmy, że los się jednak odwróci. I nagle magia, chmury się rozstąpiły, zaświeciło słoneczko, a wtedy sprawy potoczyły się bardzo szybko. Informacja o treningu por. Jacka Stolarka na MiGu-29 sprawiła, że biegiem zasuwaliśmy na przeciwna stronę pasa.Potem było już tylko lepiej. Eurofightery, SU-22 pojedynczo i w parach oraz MiGi-29 wypełniły nam czas do późnych godzin nocnych.